Wilczy Szaniec – Kwatera Główna Hitlera – Gierłoż

W trakcie urlopu postanowiłem zajrzeć do pewnego niezwykle tajemniczego i znanego na całym świecie miejsca, zwanego Wilczym Szańcem.
Nawet jeśli ktoś nie interesuje się historią, przynajmniej raz zetknął się z tą nazwą, ponieważ określa się nią jedną z największych kwater Adolfa Hitlera w latach 1941 – 1945. Hitler spędził na terenie tego obiektu aż 800 dni.
Widok satelitarny, jaki oferuje nam Google niestety nie pozwala na bliższe spojrzenie na to miejsce.

Cały obiekt jest dość rozległy, składa się z wielu bunkrów, które po wysadzeniu przez Niemców w nocy z 24 na 25 stycznia 1945 uległy znacznemu zniszczeniu. Siła materiałów wybuchowych była na tyle duża, że wielkie betonowe bloki dosłownie latały w powietrzu.
W chwili obecnej kompleks bunkrów jest otwarty dla zwiedzających, a dawną kwaterę oficerów SS, będących strażą Hitlera zamieniono na hotel.
Za czasów Hitlera cały obiekt był doskonale zamaskowany, co było niebywale trudne, jeśli wziąć pod uwagę wielkość kompleksu. Był również bardzo pilnie strzeżony, a 1944 roku na jego terenie mieszkało ok. 2000 osób.
Zwiedzając teren Wilczego Szańca nie skupiałem się na opisywaniu całego obiektu, ponieważ powstało już w tym temacie wiele prac oraz filmów. Podczas dwugodzinnego pobytu udało się jednak złapać kilka ciekawych klatek.
Pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę, to wszechobecne ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.

Z tego, co zaobserwowałem jakoś nikogo nie odstraszało to od przemierzania ciasnych korytarzy i szczelin między betonowymi płytami. Pierwsze miejsce, do którego wszedłem było częścią dużego betonowego bloku, gdzie w miejscu pęknięcia poprowadzono szlak dla odwiedzających kwaterę turystów.

Cały kompleks budynków znajduje się w środku gęstego lasu, to też matka natura szybko zajęła się zagospodarowaniem betonowych pozostałości po bunkrach. Układ bloków pozwolił na utworzenie ścieżek, dzięki czemu można swobodnie dotrzeć w prawie każde miejsce na terenie kwatery.

Chodząc po tego typu ścieżkach możemy czasem poczuć, że nie do końca wiemy w którym miejscu się znajdujemy, jednak zadbano o to, aby każdy budynek był oznaczony numerem, a kierunki ścieżek zaznaczono w bardzo widoczny sposób.

Oczywiście, jeśli będziemy się trzymać tylko i wyłącznie ścieżek, możemy przegapić kilka ciekawych miejsc. Czasem warto jest zajrzeć w jakąś szczelinę i przejść kawałek po nierównym gruncie. W ten sposób zobaczymy kilka urokliwych zakamarków.

Na każdym kroku trzeba jednak uważać na wszechobecne sterczące druty zbrojeniowe. Ten widok uzmysłowił mi, że siła wybuchu musiała być ogromna.

Z niektórych budynków zostało bardzo niewiele, inne po prostu rozpadły się na wielkie części. Jeden z nich został przez turystów w ciekawy sposób „zabezpieczony” przed przewróceniem.

W niektórych miejscach pozostały fragmenty większych pomieszczeń. W miejscu, gdzie siła wybuchu wyrwała jedną ze ścian pozostał wiszący fragment sklepienia, które jest pokryte grubą blachą na całej powierzchni. Czas i warunki atmosferyczne pozostawiły tutaj swój wyraźny ślad.

W innym miejscu w wyniku eksplozji oderwał się cały fragment budynku, co ciekawe udało się wejść do środka i cały ten element jest nienaruszony.

Część budynków po wojnie została zaadaptowana na magazyny (m.in. płodów rolnych), więc ich oryginalny wygląd został naruszony. Co ciekawe: za czasów funkcjonowania Wilczego Szańca oficerowie niemieccy mieli tu także do dyspozycji swoje własne kasyno. Dziś to jeden z wielu niepozornych budynków z ziejącymi pustką otworami okiennymi.

Przechadzając się leśnymi ścieżkami dostrzegłem także element uzbrojenia kwatery. W wyniku wybuchu zmienił pewnie swoje położenie, ale niewątpliwie był ważnym elementem obronnym. Mowa o wieżyczce, czy też stanowisku służącym do ostrzału.

Praktycznie na samym końcu terenu Wilczego Szańca znajduje się dawny zbiornik wodny. Nie wiem, czy służył jako odkryty basen, czy też zbiornik przeciwpożarowy, ale z pewnością leżące na jego dnie bloki betonu znalazły się tu dopiero po wysadzeniu kwatery.

Przez dwie godziny udało mi się zobaczyć znaczną część całego obiektu, jednak pozostał pewien niedosyt… Znalazłem pomieszczenia, które znajdują się pod jednym z budynków, które z pewnością zwiedziłbym w całości, gdyby nie woda stojąca powyżej poziomu metra.

Według jednego z przewodników całość obiektu jest otwarta dla zwiedzających i nie ma już żadnych podziemnych przejść, ale zastanowiło mnie kolejne miejsce, gdzie niestety nie udało mi się wejść. Niestety jedyne zdjęcie tego konkretnego miejsca, jakie mam jest bardzo nieostre. Widać natomiast, że oprócz wody, dostęp do niego ogranicza również stalowa krata.

Jeżeli tylko nadarzy się ku temu okazja, bardzo chętnie wrócę w to miejsce. Tym razem jednak postaram się o pozwolenie na wejście i zbadanie tych zalanych wodą fragmentów, a także więcej sprzętu.
W trakcie szukania informacji na temat historii Wilczego Szańca natknąłem się także na wątek paranormalny. Dla zainteresowanych poniżej zamieszczam link do materiału nakręconego przez SciFi: klik.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*