Ruiny zamku w Ratnie Dolnym – woj. dolnośląskie

Kolejny raz miałem okazję zawitać na Dolny Śląsk i kolejny raz znalazłem tam obiekt na tyle interesujący, by go tutaj opisać. Mowa o ruinach zamku w Ratnie Dolnym, który jeszcze kilkanaście lat temu tętnił życiem, a w chwili obecnej wygląda już coraz gorzej i chyli się ku całkowitemu upadkowi.

O jego istnieniu dowiedziałem się już na miejscu, temat ten wypłynął podczas rozmowy z właścicielem pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy. Postanowiłem zatem sprawdzić co ciekawego mnie tam czeka i przy najbliższej okazji zajechałem do Ratna Dolnego.

Ale zanim zajmę się dalszą prezentacją tego obiektu, rzućmy okiem na jego historię:

Pierwsza wzmianka o tym miejscu pochodzi z 1377 roku, a jego budowę przypisuje się rycerskiemu rodowi de Mussin – w tamtym czasie była to niewielka warownia, możliwe, że drewniana. W 1501 roku w posiadanie zamku i całej wsi Ratno wszedł hrabia Ulrich von Hardegg, który nakazał zburzenie dawnych zabudowań i na ich miejscu wybudował murowany zamek lub dwór obronny. Znaczna rozbudowa zamku nastąpiła, gdy właścicielem tych włości stał się Balthasar von Reichenbach. Przez kolejne 100 lat, gdy członkowie tego rodu przekazywali sobie zamek w posiadanie, przeszedł on wielką renesansową przebudowę. Dodano wtedy wały obronne i przekopano fosy.

W 1645 roku zamek został zdobyty przez Szwedów, splądrowany i spalony. W 1675 zamek kupił Daniel Paschasius Osterberger von Osterberg i przekształcił go we wspaniałą renesansowo-barokową rezydencję. Podobno była to wtedy jedna z piękniejszych posiadłości na ziemi kłodzkiej.

W 1776 roku majątek przeszedł na własność Leopolda Gendela, radcy handlowego z Nowej Rudy. Jego potomkowie sprzedali jednak posiadłość Augustowi Grossmanowi, a ten w 1854 roku pozbył się majątku na rzecz szkockiego milionera Woldemara von Johnston. Szkot zmarł ok. 6 lat po dokonaniu transakcji, ale w Ratnie pozostała jego żona i syn, który w październiku 1900 roku utworzył na tych ziemiach majorat o powierzchni 560 ha. Dożył on końca I wojny światowej, a po jego śmierci majątkiem zarządzała jego żona – Elly de domo Hauteville. Po kilku latach sprzedała posiadłość baronowej Isabelli von Blanckart de domo von Munchhausen, która była ostatnią przedwojenną właścicielką zamku (wysiedlono ją w 1946 roku).

Socjalistyczne władze tuż po wysiedleniu baronowej utworzyły tu ośrodek wypoczynkowy, który podlegał na początku Państwowemu Przedsiębiostwu Hodowlanemu ze Ścinawki, potem noworudzkiej Radzie Narodowej (planowano wtedy utworzenie tam domu dziecka), a w końcu Wydziałowi Oświaty Kultury Urzędu Powiatowego w Nowej Rudzie.

W 1972 roku przeprowadzono w zamku duży remont i próbowano w nim uruchomić placówkę hotelową, jednak wyziewy z hodowli bydła to uniemożliwiły. Obiekt pustoszał i był dewastowany. W 1996 roku prywatny przedsiębiorca wykupił zamek od Agencji Własności Rolnej, a po dwóch latach obiekt spłonął.

Powszechnie uważa się, że pożar, który powstał w niewyjaśnionych okolicznościach miał na celu wyłudzenie odszkodowania.

Widok z mapy satelitarnej prezentuje się następująco:

Chwilę po przybyciu na miejsce zajrzałem jeszcze na pobliską stację benzynową, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat dostępności budynków. Wyższe kondygnacje zamku są stamtąd bardzo dobrze widoczne, zamek góruje nad miejscowością i nie ma problemów z jego zlokalizowaniem. Cały kompleks składa się w sumie z kilku budynków, ale niektóre z nich są obecnie wykorzystywane jako zabudowa gospodarska, więc mnie nie interesowały.

Zainteresowały mnie natomiast dwa główne budynki, które są najbardziej widoczne z głównej drogi. Wszedłem więc na teren obiektu, żeby bliżej im się przyjrzeć.

Jak przystało na tę porę roku, bujna zieleń nieco zasłaniała zamek.

01

Udało mi się jednak w tym gąszczu odnaleźć wejście, a także jedną małą ciekawostkę. Zamek stoi na czymś w rodzaju wysokiego, murowanego fundamentu. Nie wygląda to jak typowy mur obronny, choć pewnie właśnie taką funkcję miało pełnić. Przy samym narożniku tego muru zauważyłem otwór, coś jakby drzwi.

02

Oczywiście zajrzałem do środka, choć pomieszczenie jest okrutnie ciemne. Kryje się tam niewielki „pokoik”, który nosi jednak ślady wielu imprez i najprawdopodobniej podpalenia. Jaką pełnił funkcję? Nie mam zielonego pojęcia. Znajduje się na pierwszej „kondygnacji” muru okalającego zamek, być może było to pomieszczenie magazynowe. Powróciłem więc do miejsca, gdzie znajdują się schody na wyższe partie budynku i ostrożnie udałem się na górę.

03

Nieco wyżej zauważyłem pozostałości jakiegoś mniejszego budynku, który przylegał do zamku. Zastanawiałem się przez jakiś czas co to mogło być, w chwili obecnej raczej niewiele można wywnioskować patrząc na te ruiny.

04

Odpowiedź na to pytanie przyszła dopiero podczas poszukiwania w internecie materiałów do napisania tego artykułu. Dzięki stronie fotopolska.eu wyszukałem zdjęcie zamku autorstwa Pana Alojzego Milki, które zostało zrobione w 1962 roku. Mogę je tutaj wykorzystać dzięki uprzejmości Pana Dariusza Milki, za co serdecznie dziękuję.

386865

Nie mam pewności co mogło się tu znajdować, ale dzięki tej fotce mogę ocenić jak bardzo zamek chyli się ku ruinie. Po tej dobudówce nie pozostał nawet ślad, jedynie sterty cegieł i całkowicie zasypane przejścia, które prowadziły gdzieś w głąb zamku.

Na tej wysokości schody skręcają w lewo i tamtędy właśnie można się dostać na kolejną kondygnację, która pełniła chyba rolę tarasu. Pamiętajmy jednak, aby w tego typu budynkach zachować ostrożność. Na fotografii powyżej widoczna jest barierka, która otaczała cały ten taras – jej elementy w chwili obecnej leżą także na schodach.

05

Osobiście nie chciałbym takim spadającym elementem dostać i mam nadzieję, że nikomu nic się tutaj nie stało. Wszedłem na kolejny poziom i zobaczyłem, że i tutaj natura upomniała się już o swoje. Prawie całą powierzchnię tego tarasu pokrywają dość gęste zarośla, jednak da się tędy bez problemu przejść.

06

Z tej strony widać również, że zamek jest wyraźnie podzielony na dwa oddzielne budynki. Aby przedostać się dalej, udałem się w kierunku tej drugiej części zamku.

07

Aby przedostać się dalej, ten budynek trzeba obejść z drugiej strony. Nie ma z tym większego problemu, nawet zarośla w tym mocno nie przeszkadzają.

08

Z drugiej strony budynek wygląda następująco:

09

Z racji szeroko otwartych drzwi postanowiłem zapoznać się z układem wnętrz tej budowli, choć i tutaj polecam na siebie uważać, gdyż nie wszystkie pomieszczenia są w dobrym stanie technicznym. To akurat można zauważyć już chwilę po wejściu do środka.

10
11

W dawnej łazience, która mieściła się pod schodami natknąłem się na pozostałość dawnej działalności, jaka była tutaj prowadzona.

12

Swoją drogą to całkiem ciekawe miejsce na łazienkę; nie do końca sobie wyobrażam swobodne z niej korzystanie, ale widocznie było to możliwe. Postanowiłem więc spróbować wdrapać się nieco wyżej, czyli pokonać wyglądające zachęcająco drewniane schody.

13

Po wysłuchaniu w napięciu całej serii skrzypień i trzasków (co raczej nie jest dziwne, z racji mojej wagi), dotarłem na pierwsze piętro budynku. Jak się okazało nie tylko w pomieszczeniu pokazanym przed chwilą zarwała się podłoga…

14

Ale ten jeden pokój mogłem spokojnie ominąć i zobaczyć co znajduje się dalej, za niedużym, ciemnym korytarzem. Po bliższym przyjrzeniu się tym pomieszczeniom można stwierdzić, że ta część budynku była niegdyś podzielona na kilka lokali mieszkalnych. Zielony pokój był pewnie wyposażony w imponujący kominek lub piec kaflowy, jednak w chwili obecnej pozostała z niego tylko sterta gruzu.

15

Następne pomieszczenie jest znacznie mniejsze, ale można przez nie przejść na niewielki taras (czy raczej balkon).

16

Za czasów świetności zamku ten balkon musiał być bardzo przyjemnym miejscem do spędzania czasu. W chwili obecnej dużą część widoku przesłaniają zarośla, ale kiedyś… tu musiało być pięknie.

17

No ale czas teraz na powrót do pewnych drzwi, które minąłem po drodze. Kryją one za sobą kolejne schody, które prowadzą na strych.

18

Nie wyglądają one zachęcająco, ale są na tyle stabilne, by wejść spokojnie na górę. Polecam jednak wchodzić na nie pojedynczo i raczej trzymać się wewnętrznej strony.

19

Odkąd tylko pamiętam, zawsze uwielbiałem strychy. Do tego stopnia, że moja babcia musiała mnie czasem ze swojego strychu przeganiać, bo inaczej spędzałbym tam wiele godzin. To dziwne zainteresowanie strychami pozostało mi do dzisiaj, może odrobinę zmieniły się czasy, strychy też już inaczej wyglądają, ale ten miał w sobie coś interesującego.

20

Bardzo mocno kusiło mnie, żeby i na te schody się wdrapać, ale stan podłogi, która się pod nimi znajduje nieco ostudził mój zapał. Postanowiłem ostrożnie ominąć te miejsca i zobaczyć, co znajduje się w dalszej części strychu.

21

Wydzielono tu kilka niewielkich pomieszczeń, które prawdopodobnie pełniły rolę archiwalno-magazynową. Dokumentacji musiało tu być kiedyś całkiem sporo.

22

Nie tylko w tych pomieszczeniach można znaleźć coś interesującego, cały strych jest wręcz usłany różnego rodzaju przedmiotami. Magazynowano tu wiele elementów wyposażenia.

23

Pewnie sporą część tych przedmiotów już dawno stąd zabrano, ale to co pozostało przypomina miniony czas. Pewnie wiele osób pamięta jeszcze, że w ich rodzinnych domach znajdowały się kiedyś właśnie takie telewizory.

24

Schodząc na dół z zamiarem zobaczenia drugiej części zamku zauważyłem, że pominąłem jeszcze kilka pomieszczeń, które znajdują się na parterze. Jak w wielu tego typu budynkach, tak i tutaj natknąłem się na wiele śladów świadczących o odbywających się tutaj imprezach natury alkospożywczej. Osobiście nie rozumiem tego typu zachowań, ale być może mam nieco odmienne, bardziej sentymentalne spojrzenie na opuszczone budynki.

Na parterze znajdują się pomieszczenia, które kiedyś także były lokalami mieszkalnymi.

25

26

Znalazłem tu także starą, mocno zaśmieconą kotłownię…

27

oraz interesujące, choć ciemne zejście do piwnic.

28

Z tego przejścia jednak nie skorzystałem z uwagi na okropny smród. Kolejna rzecz, której nie rozumiem: urządzanie sobie wysypiska śmieci w tego typu budynkach.

Drugi budynek zamkowy wygląda już znacznie bardziej zachęcająco, więc udałem się tam w następnej kolejności. Nie da się przecież przejść obojętnie obok tak wyraźnego zaproszenia, jakim są szeroko otwarte drzwi.

29

Oba budynki kiedyś były połączone ciągiem kolumn, czy może bardziej łuków. W chwili obecnej pozostało może 40% tego połączenia, reszta runęła już niestety i porosła gęstą trawą.

Korytarze w tym budynku znacznie bardziej przypominają o jego zamkowym charakterze.

30

31

W niektórych miejscach doskonale widać ślady przebudowy zamku, w tym przypadku możemy zobaczyć zamurowany łuk, będący kiedyś przejściem.

32

Zwiedzanie zacząłem od dolnych partii zamku, z późniejszym zamiarem odwiedzenia wyższych pięter. Znalazłem tu kilka bardzo ciekawie wyglądających zakamarków.

33

34

35

Niestety spotkał mnie też ogromny zawód… Tyle pozostało z półpiętra, przez które można się dostać na wyższe kondygnacje zamku.

36

Czas chyba poszerzyć wyposażenie o porządną linkę i kilka gadżetów umożliwiających wspinaczkę. Gdybym miał takie rzeczy przy sobie…

37

Wprawdzie już z zewnątrz widać, że górne kondygnacje zamku przestały istnieć, ale być może pierwsze na pierwsze piętro można się dostać i zobaczyć coś więcej. Tym razem się to nie udało, więc mały niedosyt pozostał…

Ziemia kłodzka z pewnością jeszcze nie raz znajdzie się na mojej mapie podróży, być może wrócę jeszcze do Ratna i ponownie odwiedzę ten niegdyś wspaniały zamek. W tych okolicach jest jeszcze bardzo dużo fantastycznych obiektów, które chciałbym Wam kiedyś pokazać, mam nadzieję, że uda się to zrobić już niedługo.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*