Ruiny dworku w Skłótach – woj. łódzkie

Wizyta w ruinach dworku w miejscowości Skłóty miała miejsce już jakiś czas temu, ale postanowiłem, że to miejsce będzie kolejnym obiektem, który Wam tutaj opiszę. Jest to jedno z najbardziej zniszczonych miejsc, jakie mieliśmy okazję zobaczyć w ostatnim czasie. Szkoda, że kolejny taki budynek, który swoją historią sięga końcówki XIX wieku z każdym kolejnym dniem popada w coraz większą ruinę i nie ma już raczej możliwości, by go uratować.

Dwór został wybudowany w 1888 roku dla Stanisława Zawadzkiego, ale jeszcze w tym samym roku budynek przeszedł na własność rodziny Dangel. Powyższa data znajduje się nawet na chorągiewce, która zdobi wierzchołek dachu wieżyczki.

Pierwotnie budynek miał kształt prostokąta, jednak z czasem został rozbudowany – od strony południowej dostawiono piętrowe skrzydło, od wschodniej zbudowano taras. Swoim wyglądem nawiązuje do stylu willi włoskiej.

Po II wojnie światowej dworek wraz z należącymi do niego ziemiami przeszedł na własność Skarbu Państwa. Część ziemi rozparcelowano pomiędzy miejscowych chłopów, a dwór z parkiem oraz częścią gospodarczą wszedł w skład Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Aż do 1992 roku mieściły się w nim biura i przestrzeń mieszkalna.

Park otaczający dworek w latach międzywojennych był uważany za jeden z najpiękniejszych i najbogatszych gatunkowo parków w Polsce. W wyniku przeprowadzonej w 1973 roku inwentaryzacji doliczono się 85 gatunków drzew i krzewów, jednak w wyniku późniejszych zaniedbań park również uległ dewastacji.

23 maja 1979 roku zespół dworski w Skłótach został wpisany do rejestru zabytków. W chwili obecnej znajduje się w rękach prywatnych. Od wielu lat niszczeje i niewiele można w tej kwestii zrobić.

Zwiedzanie budynku rozpoczęliśmy od piwnicy i bardzo szybko okazało się, że na więcej w zasadzie nie można liczyć… Budynek dość dobrze prezentuje się z zewnątrz, jednak szybki rekonesans w środku uświadomił nam, że jest to faktycznie ruina i trzeba będzie zachować szczególną ostrożność.

Każdy kolejny krok w głąb piwnic uświadamiał nam, że nie damy rady wejść na kolejną kondygnację, bo właściwie… nie istnieje. Drewniane podłogi musiały już jakiś czas temu runąć, ale pozostałości po nich znaleźliśmy tylko w jednym pomieszczeniu. Drewno nie wygląda na strasznie przegnite.

W innych pomieszczeniach nie znaleźliśmy nawet śladu drewna, czyżby posłużyło komuś z lokalsów za opał?

O ile tutaj ściany nie wyglądają jeszcze tak źle i można ocenić, że budynek jest w miarę bezpieczny, to kolejne pomieszczenia mogą już mocno nadszarpnąć tą opinię.

Nieco dalej ceglane sklepienie jest już jednak w dużo lepszym stanie.

Niestety ktoś postanowił wykorzystać przestrzeń, jaka się tutaj znajduje i przez niewielki otwór w podłodze, który znajduje się wyżej dostało się tutaj dość sporo różnego rodzaju śmieci…

W drodze powrotnej, kiedy zbieraliśmy się już do wyjścia z piwnic, spotkało nas małe zaskoczenie. W jednym z bocznych pomieszczeń odnaleźliśmy schody, które były w tak dobrym stanie, że można było śmiało podążać nimi na górę.

Kolejna kondygnacja mocno nas jednak zawiodła, gdyż nie ma tu zbyt dużo do zobaczenia, a pomieszczenia, które się zachowały są w kompletnej rozsypce. Pojawiła się jednak nadzieja, gdyż naszym oczom ukazały się kolejne schody wiodące ku górze. Do półpiętra wszystko szło gładko, jednak pokonanie drugiej części schodów jest już odrobinę utrudnione.

Czego się nie robi dla chociaż jednej fotki? 😉

Odradzamy jednak tego typu zachowania. Jak widać podłoże zdecydowanie nie zachęca do dalszych spacerów, wycofujemy się więc i zostawiamy w spokoju ruiny skłótowskiego dworku.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*