Opuszczony Kościół Ewangelicki – Stare Prażuchy, woj. wielkopolskie

Czas najwyższy na relację z jednego z moich ostatnich wypadów fotograficznych, na który miałem okazję wyskoczyć razem z Addic7ed Empire. Był to dość intensywny dzień i zobaczyłem kilka naprawdę fantastycznych miejsc. Oto jedno z nich: opuszczony budynek dawnego kościoła ewangelickiego.

Kościół mieści się w małej wiosce Stare Prażuchy, na terenie województwa wielkopolskiego. Na mapie udostępnionej przez google niestety nie ma co pokazać, zdjęcie satelitarne tego obszaru jest bardzo niewyraźne.

Sam budynek z zewnątrz wygląda przyzwoicie, nie jest bardzo zniszczony, jak niektóre obiekty do których udaje mi się dotrzeć.

01

Kościół ten wybudowano w 1833 roku, zaprojektowany został przez Franciszka Reinsteina. Dawniej należał do gminy ewangelickiej, w chwili obecnej niszczeje, pozbawiony opieki.

Wejście do środka nie stanowi większego problemu, jednak polecam mieć się na baczności, bo sąsiedzi są bardzo czujni. Oczywiście po zakończonym zwiedzaniu obowiązkowo zabezpieczamy wejście – wszystko w trosce o mieszkające w okolicy dzieci, które raczej nie powinny się w takim miejscu bawić.

Wnętrze tego kościoła zrobiło na mnie wrażenie, choć jest już mocno nadgryzione zębem czasu. W bocznej nawie znajduje się bardzo ciekawie wyglądające sklepienie w kolorze nieba, które posiada pięć otworów okiennych. Po obu stronach nawy umieszczono wysokie okna, które pozbawione są szyb i z tego powodu wewnątrz budynku swobodnie hula wiatr.

02

Stojąc naprzeciw głównego ołtarza możemy dostrzec, że dach nie jest już w najlepszej kondycji. Cieknąca przez wiele lat woda deszczowa zrobiła swoje – sklepienie tej części kościoła pełne jest dziur, ale nie ujmuje to uroku temu miejscu.

03

Po bliższych oględzinach stwierdziłem, że dach i sklepienie są bardziej zniszczone, niż myślałem. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to aż tak źle.

04

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził co znajduje się za ołtarzem. Niestety nic mnie tam pozytywnie nie zaskoczyło: pod resztkami zniszczonego dachu zostały już tylko zarwane schody i wiszące jeszcze ledwie drzwi.

05

W głównej nawie kościoła zostało już bardzo niewiele z elementów pierwotnego wyposażenia. Nie ma tu nic, oprócz kilku ławek, ale powyżej widać jeszcze zarys dawnych organów, więc trzeba było przyjrzeć się im z bliska.

06

Na górę prowadzą dość mocno naruszone schody, więc trzeba uważać, ale skoro utrzymały mój ciężar, to pewnie są w stanie znieść jeszcze sporo. Nie można tego niestety powiedzieć o drewnianej konstrukcji balkonu…

07

Konstrukcję dodatkowo osłabiła spadająca ze ściany dość duża masa cegieł, osobiście nie polecam zapuszczać się dalej.

Można natomiast bliżej przyjrzeć się organom, a raczej temu, co z nich pozostało. Po charakterystycznych dla tego instrumentu piszczałkach nie ma już śladu…

08

Zachowały się jednak inne elementy, takie jak XIX-wieczne klawiatury,

09

specjalna klawiatura, odpowiadająca za najniższe tony organów, na której grało się przy pomocy stóp,

10

a także niektóre z elementów dawnego mechanizmu organów.

11

Wewnątrz organów dopatrzyłem się także informacji dotyczącej daty budowy oraz autorów tego instrumentu.

12

Z ciekawości sprawdziłem, czy uda mi się znaleźć jakieś informacje na temat tych konkretnych rzemieślników i okazało się, że byli swojego czasu dość znanymi twórcami tych pięknych instrumentów. Zakład budowy i rekonstrukcji organów braci Walter założony został w 1824 roku przez organmistrza Gottlieba Andreasa Waltera z Góry (dawniej ul. Endestrasse 10, dziś ul. Jarosława Dąbrowskiego). W 1850 roku jego dwaj najstarsi synowie Theodor i Ludwig przejęli zakład ojca, a w 1869 roku dołączył do nich młodszy brat – Emil Walter. Współpracował on w wytwórni do 1904 roku.

Po odejściu z przedsiębiorstwa Theodora Waltera, do współpracy w roku 1892 dołączył syn Ludwiga – Richard. Przez cały okres działania zakładu Walterowie wykonali kilkadziesiąt instrumentów, głównie dla kościołów ewangelickich i katolickich. Zdecydowana większość instrumentów została wykonana dla świątyń na terenie Dolnego Śląska, a wiele z nich przetrwało do dnia dzisiejszego, choć ostatnie wzmianki o działalności firmy datowane są na 1941 rok. Instrumenty, które dziś można jeszcze obejrzeć znajdują się m.in. w ewangelickim kościele Zbawiciela w Tomaszowie Mazowieckim, kościele ewangelicko-augsburskim pw. Świętej Trójcy w Lipnie, czy w parafii pw. św. Marcina w Sicinach.

Wewnątrz tego konkretnego instrumentu zachowały się także notatki, prawdopodobnie w języku niemieckim. Według informacji, jakie udało mi się znaleźć są to szczegóły dotyczące napraw oraz strojenia instrumentu, które zamieszczano wewnątrz dla udokumentowania poczynionych prac i ułatwienia prowadzenia kolejnych.

13

Po drugiej stronie organów znajdowało się drugie wejście, umożliwiające wiernym dostanie się na drugi balkon. Pod wpływem czasu oraz wody cieknącej z dziurawego dachu ta klatka schodowa uległa zniszczeniu.

14

Podobnie wygląda cały lewy balkon, z troski o bezpieczeństwo tutaj również nie radzę się zapuszczać.

Cały ten obiekt, pomimo zniszczeń poczynionych przez siły natury zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Zachowało się tu póki co dość sporo elementów architektonicznych, które pozwalają wyobrazić sobie jego wygląd za czasów świetności.

Nie wiem jak długo ten stan rzeczy się utrzyma, bo budynek dalej pozbawiony jest opieki, ale za jakiś czas bardzo chętnie tam wrócę, by jeszcze raz przejść się z aparatem po jego zakamarkach.

 

 

One comment

  1. Niestety, wejść już stanowi problem gdyż wszystko pozamykane, albo pozabijane dechami

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*