Opuszczony dworek – Wola Grzymkowa, woj. łódzkie

Dworek w Woli Grzymkowej, który pojawił się właśnie na mojej eksploracyjnej mapie, to klasycystyczna budowla, która powstała w pierwszej połowie XIX wieku. Prawdopodobnie nie jest to pierwszy tego typu budynek w Woli Grzymkowej, istnieją przypuszczenia, że już w XVII wieku przy folwarku istniał już dwór, który został później zastąpiony budynkiem, który możecie zobaczyć na zdjęciach.

01

Prawe skrzydło dworku jest uznawane za jego najstarszą część. W latach 70-tych XIX wieku budynek został poddany rozbudowie. Dodano wtedy wieżę, która miała pełnić funkcję widokową oraz lewe skrzydło dworku.

W tym czasie właścicielem posiadłości był Walenty Sikorski, na początku XX wieku dwór i część folwarku wykupił Antoni Charemza, będący jednym z bardziej znanych łódzkich aptekarzy. Później, w czasie okupacji w budynku tym mieszkał niemiecki urzędnik – Herman Berent, a w 1945 roku budynek został przejęty przez Rosjan i mieścił się tutaj warsztat samochodowy.

Już po wojnie, w latach 60-tych XX wieku dwór w Woli Grzymkowej stał się własnością państwa. Stworzono tu wtedy kilka lokali mieszkalnych, sklep, a także niewielką klubo-kawiarnię. Brak remontu i zmiany, jakie się tutaj dokonywały były powodem stopniowego popadania tego miejsca w ruinę. Rozebrano portyk, który znajdował się od północnej strony budynku, dawne zabudowania folwarczne zlikwidowano, część przekształcono. Przylegający do dworu park również zniknął, wycięto drzewa, osuszono stawy…

W samym budynku przez długi czas mieszkało kilka rodzin, jednak w wyniku pożaru, jaki nastąpił w 2010 roku zostały one z dworku wykwaterowane. Dziś budynek stoi samotnie, zarastając i popadając w kompletną ruinę, część skrzydła południowego już się zawaliła, co zobaczyliśmy zaraz po wejściu na taras.

02

Przez okno górnej kondygnacji widać wyraźnie, że w tym miejscu nie ma już dachu. Jak się chwilę później okazało, razem z dachem zawalił się również spory fragment piętra.

03

Jak widać budynek ten nie jest zbyt bezpieczny, tak więc musieliśmy zachować ostrożność i bardzo uważnie stawiać kolejne kroki. Udało się nam znaleźć inne wejście i po chwili znaleźliśmy się w środku. Niestety można tutaj dostrzec bardzo wiele przejawów celowej dewastacji.

04

W wielu pomieszczeniach natknąć się można na całą masę śmieci…

05

Na parapetach w kilku pomieszczeniach ktoś zostawił czerwone wkłady od zniczy, były trochę nadpalone. Nie wiem, czy to jakaś fotograficzna wizja, czy próba nadania temu miejscu groźnego oblicza, ale ktoś musiał to zostawić całkiem niedawno. Dowodem może być dość świeżo wyglądająca mandarynka, którą ktoś pozostawił w jednym z okien.

06

W jednym z pomieszczeń, które prawdopodobnie było wspólnym korytarzem zauważyłem brak ważnego elementu, który bardzo lubię fotografować. Spiralna klatka schodowa, która zapewne była wykonana z metalu została stąd usunięta. Jedynymi śladami jej dawnej obecności są dziury w ścianie oraz okrągły otwór w podłodze.

07

Wychodząc na zewnątrz zauważyłem, że ta część budynku również nie jest już w najlepszym stanie. Mówiąc krótko cały fragment budynku oddzielił się od reszty. Pęknięcia są tak duże, że spokojnie dałbym radę włożyć rękę do środka.

08

Nieco zawiedziony faktem, że bez spiralnej klatki schodowej będzie dość ciężko dostać się na górę postanowiłem poszukać innej możliwości wejścia. Od strony północnej, w miejscu gdzie znajduje się wieża jest jednak kolejne wejście do budynku.
09

Piwnice są tutaj dość rozległe, niskie i mają sklepienia łukowe, co nadaje im wygląd przypominający zamkowe lochy. Ilość śmieci jaka się tam w chwili obecnej znajduje przyprawia o zawrót głowy, więc zdjęcia z tego obszaru pomijam. Jedyną ciekawostką, jaką udało się tam znaleźć jest niewielka wędzarnia, podobna do tej, którą znalazłem już kiedyś w budynku poPGRowskim w Rogaszycach.

10

I to tyle, jeśli chodzi o piwnice. Drewniane schodki prowadzące na górę nie wyglądają zbyt solidnie, ale jakimś cudem udało się nam dostać dalej. Na parterze znajduje się jedynie kilka pomieszczeń, zupełnie pustych, jeśli nie weźmiemy pod uwagę wszędzie rozrzuconych śmieci.

11

O wiele bardziej interesująca część budynku znajduje się jednak piętro wyżej, a ta klatka schodowa również tam prowadzi. Zalecam jednak ostrożność! Tak bowiem wygląda sufit, który znajduje się bezpośrednio nad półpiętrem.

12

Na górze znajduje się pokój, którego sufit niebezpiecznie wisi i wygląda, jakby niewiele mu brakowało, by wreszcie runąć. Ominęliśmy go i znaleźliśmy ciekawie wyglądający korytarz.

13

Prowadzi on do pewnego pomieszczenia, które chciałem zobaczyć już kilkanaście minut wcześniej.

14

Stąd można też przyjrzeć się bliżej skali zniszczeń, które zauważyliśmy tuż po wejściu do budynku.

15

Jak widać uszkodzenie jest dość poważne. Nawet gdyby ktoś chciał jeszcze podjąć się renowacji tego budynku, nie jest to już prawdopodobnie możliwe.

Tuż obok zawalonej części znajduje się jeszcze jedno, niewielkie mieszkanie. Udało się jednak złapać tylko jedną fotkę, gdyż podłoga w tym miejscu jest w tragicznym stanie i nie polecam wchodzić nawet o krok dalej.

16

W drodze powrotnej, już na zewnątrz zauważyliśmy, że jest jeszcze jedno wejście do budynku. Jest tam tylko jedno pomieszczenie, które najwyraźniej cieszy się największą popularnością wśród miejscowych 😉

17

Kiedy wyszliśmy na zewnątrz z zamiarem zakończenia naszego zwiedzania okazało się, że druga część budynku jest również podpiwniczona, jednak już nie tak głęboko, jak skrzydło północne. Również tutaj można się natknąć na ogromną ilość śmieci, z czego znakomitą większość stanowią butelki po (ukraińskiej?) wódce. Pokażę Wam więc tylko jedną uchwyconą tam klatkę.

18

I na tym nasze odwiedziny w dworku się skończyły. Za wspólną eksplorację tego miejsca dziękuję Mateuszowi, dla którego ten wyjazd był pierwszym, ale z pewnością nie ostatnim spotkaniem z opuszczonymi i zapomnianymi miejscami. Wasze komentarze oraz wszelkie wiadomości, jakie od Was dostaję niezmiennie są mile widziane.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*