Opuszczony dom w Brzeziu

Po dłuższym czasie mojej nieaktywności na stronie postanowiłem wreszcie wygospodarować choć odrobinę wolnego czasu i odwiedzić z aparatem pewne gospodarstwo, które leży w pobliżu mojego rodzinnego miasta.Nie jest to duży obiekt, tak więc całe zwiedzanie trwało znacznie krócej niż dojazd do tego miejsca, ale pomimo, że budynek leży na uboczu, otoczony jest zaroślami, a do najbliższych zabudowań jest więcej niż 100m, moja obecność na tym terenie wzbudziła zainteresowanie lokalsów.

Od strony głównej drogi dojazdowej widać bardzo niewiele i gdybym nie znał tego miejsca wcześniej, to z pewnością by mnie nie zainteresowało.

01

Na terenie obiektu znajdują się w zasadzie trzy budynki oraz coś, co wygląda albo na fundamenty pozostałe po czwartym budynku, albo wybetonowany zbiornik niewiadomego przeznaczenia. Niestety w chwili obecnej zbiornik ten służy jako śmietnik…

Tuż obok znajduje się budynek, który przypomina oborę. Co ciekawe fundament wygląda praktycznie bliźniaczo, budynek jest dość niski, a poziom podłogi jest znacznie głębiej niż poziom gruntu.

Ani front tego budynku, ani samo wejście nie zachęca jednak do przyjrzenia się mu bliżej od środka.

Kolejnym budynkiem jest drewniana stodoła, która też raczej nie wzbudziła mojego zainteresowania. Ruszyłem prosto w kierunku budynku głównego, który jest widoczny z drogi głównej, ale wejście znajduje się od strony podwórka.

Drzwi wejściowe są porządnie zamknięte, mają nawet kłódkę, która wygląda na całkiem nową. Nie stanowi to problemu, bo okno po lewej stronie jest otwarte na oścież. Przez okno widoczne tu po prawej stronie zauważyłem dużą ilość światła, więc postanowiłem najpierw poszukać wejścia od szczytu. I jak tu nie skorzystać z takiego zaproszenia?

A w środku kilka ciekawostek. Pierwsza, to niewątpliwie fakt, że to pomieszczenie jest całkowicie odcięte od reszty budynku. W miejscu, gdzie kiedyś mogły znajdować się drzwi ktoś postanowił zrobić sobie szafkę. Co tam trzymano? Nie mam pojęcia.

Drugą ciekawostką jest drewniana podłoga, z której powyrywano niektóre deski. Całość wygląda, jakby ktoś szukał tutaj czegoś, w całym budynku podobnych otworów jest kilka, w tym pomieszczeniu takie piwniczki są cztery.

Z racji braku możliwości przedostania się do pozostałych pomieszczeń z tego pokoju musiałem wrócić i wdrapać się do środka przez okno. O ile w pierwszym pomieszczeniu jedynymi elementami wyposażenia była szafka i niewielkie lusterko na ścianie, to z tej strony „wystrój” jest znacznie bogatszy.

Jak to zwykle w tego typu budynkach bywa, wszędzie można natknąć się na pozostałości po imprezach typu alkoholowego. Tutaj zabawa musiała być dość żywiołowa, bo oprócz stosów butelek natknąłem się na ustawiony w ciekawy sposób stół.

Szafa, która znajduje się w rogu tego pomieszczenia jest otwarta i zachowała nawet część zawartości, zapewne po dawnych właścicielach budynku.

Kolejne pomieszczenie jest znaczniej skromniej umeblowane, bo jedyne, co tu zostawiono to wersalka i krzesło.

Ciężko odgadnąć jakie mogło być pierwotne przeznaczenie tego pomieszczenia, ale sądzę, że suszarki do naczyń nikt nie powiesiłby sobie w salonie.

Gdyby nie but i grzebień, które leżały wśród talerzy i butelek bezpośrednio pod suszarką, ta zagadka byłaby znacznie prostsza 😉

Kolejne i zarazem ostatnie pomieszczenie jest całkowicie puste. Jeśli nie liczyć stylowego żyrandola…

… i oczywiście kolejnej odkrytej piwniczki.

Ten obiekt jest wprawdzie bardzo mały, ale ma w sobie coś ciekawego. Jeśli chodzi o moje zdanie, to z pewnością jest dobrym miejscem na pierwsze kroki w urbexie. U mnie niedosyt zwiedzania pozostał, ciekawe tylko kiedy uda mi się zwiedzić coś większego…

Pozdrawiam i gorąco zachęcam do komentowania 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*