Opuszczony dom – Bartnica, woj. dolnośląskie

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy dość dużo podróżowałem. Głównie to były podróże natury służbowej, czasem też wyjazdy na weekend z narzeczoną, którą podziwiam za cierpliwość do mnie i mojego ustawicznego rozglądania się w poszukiwaniu ciekawych budynków. Czasem przy okazji takich podróży zbaczam z trasy, jeśli wcześniej uda mi się wcześniej wyszukać jakiś interesujący obiekt, ale niekiedy trafiam w takie miejsca zupełnie przypadkiem, wypatrując je z oddali.

Oczywiście czasem okazuje się, że budynek wcale nie jest opuszczony. To smutne, że ludzie są czasem zmuszeni żyć w takich warunkach, ale niestety takie są realia w niektórych zakątkach naszego pięknego kraju.

Ten konkretny dom wypatrzyłem przejeżdżając pobliską drogą i zainteresował mnie na tyle, że postanowiłem zrobić mały postój. Nie jest duży i jak wiele opuszczonych budynków został już nieco zdewastowany, ale myślę, że warto go pokazać.

01

Z zewnątrz dom nie wygląda najgorzej, w zasadzie nie ma tutaj jakichś drastycznych oznak zrujnowania spowodowanego czasem, czy też czyimś umyślnym działaniem. Druga strona również nie wygląda na strasznie zdewastowaną.

02

Z tej strony znajduje się otwarte pomieszczenie, prawdopodobnie znajdowała się tam kiedyś stajnia. Wskazują na to głównie pozostałości homonta, które ktoś powiesił na ścianie.

Na tą chwilę pomieszczenie jest pełne roztrzaskanych mebli i wszelkiego rodzaju śmieci, prawdopodobnie podrzuconych tutaj przez kogoś, kto chciał zaoszczędzić na utylizacji swoich niepotrzebnych rzeczy.

03

Dom ten stoi praktycznie pośrodku niczego, w szczerym polu, od najbliższego zamieszkałego domu dzieli go jakieś 250m. Dopiero po nieco obszerniejszej obserwacji można dostrzec w zaroślach pozostałości po zabudowie gospodarczej, ale są to kompletne ruiny, praktycznie pozostały same fundamenty, więc pominę tą kwestię.

Udałem się zatem w stronę wejścia, przy okazji dostrzegając tabliczkę z numerem budynku. Od razu zrobiło mi się jakoś bardziej swojsko – autobusem o tym właśnie numerze dojeżdżałem wcześniej przez jakieś dwa lata do pracy 😉

04

Drzwi wejściowe budynku wyglądają dość solidnie, jednak nie ma żadnego problemu z dostaniem się do środka. Już z tego miejsca widać, że w środku chatka jest mocno naruszona.

05

Tuż po moim przekroczeniu progu tego domu wydarzyło się jednak coś mocno nieoczekiwanego… Nastąpił odgłos, który mnie skojarzył się z gwałtownie przewracającym się niewielkim meblem. Czyżbym nakrył kogoś na demolce? Czy może budynek zaczyna się sypać na dobre?

Przyczyną tego hałasu okazała się… mała sarenka 😉

06

Wygląda na to, że chwilowo oboje napędziliśmy sobie nieświadomie strachu 😉

W budynkach tego typu dość często spotykane są przejścia bezpośrednio z części mieszkalnej do obory czy stajni. Miało to na celu skuteczne zapobieganie kradzieży bydła oraz umożliwienie doglądania hodowli przez cały czas.

Tutaj prawdopodobnie hodowano owce lub kozy, ponieważ wyjście na zewnątrz jest dość małe. Jest ono też cały czas otwarte, a w pomieszczeniu, gdzie była obórka zauważyłem słomę i coś na kształt legowiska zrobionego ze starych szmat, słomy i innych szpargałów.

Tu też zamieszkała młoda sarenka, z którą miałem okazję poznać się chwilę wcześniej. W miejscu, w którym ją sfotografowałem stała dłuższą chwilę. Kiedy już wyszedłem z budynku widziałem, że nadal kręci się w pobliżu i czeka, aż wreszcie sobie pójdę.

Wracając do zwiedzania, zainteresowało mnie pomieszczenie, które mieści się po lewej stronie, tuż przy wejściowych drzwiach. W ostatnim czasie, gdy ktoś tu mieszkał, musiało być wykorzystywane jako spiżarnia.

07

Po zapasach racji żywnościowych pozostało już tylko trochę pustych słoików i nieodparte wrażenie, że ktoś tutaj kiedyś musiał czegoś szukać.

08

Wróciłem do korytarza, żeby rozejrzeć się nieco w dalszej części domu i zauważyłem, że cała podłoga pokryta jest starymi ubraniami i szmatami. Ubrania wiszą tu także na kominie.

09

Sam komin jest również mocno uszkodzony.

10

Widać tutaj wyraźne ślady sadzy, tłumaczy to również taki wygląd pomieszczenia obok oraz unoszący się jeszcze delikatny zapach spalenizny.

11

W kolejnym pokoju również widać ślady dużego zadymienia.

12

Pozostało mi jeszcze zobaczenie, co znajduje się na piętrze budynku. Schody, które tam prowadzą nie wyglądają zbyt zachęcająco, ale nie dałoby mi to spokoju, gdybym chociaż nie spróbował się tam wdrapać.

13

Niewielkie poddasze podzielono na 2 części. W tym niewielkim korytarzu zauważyłem pozostawione na szafce buty. Dla mnie to taka mała okazja do refleksji… Ktoś je kiedyś tam położył, może miał zamiar jeszcze w nich wyjść. Zostały tam jednak już na zawsze.

14

Pomieszczenie, które się tutaj znajduje również nosi ślady znacznego zadymienia. Początkowo myślałem, że służyło jako kolejna sypialnia, ale używano tutaj kuchenki węglowej i możliwe, że było to jednopokojowe, jakby odrębne mieszkanie.

15

Druga część strychu, która znajduje się nad gospodarczą częścią domu również została przeznaczona do celów gospodarczych. W ciągu zimy przechowywano tutaj siano, latem pewnie suszono pranie i przechowywano ciepłą zimową pościel. W chwili obecnej widać jedynie pozostałości po dawnych gospodarzach – ślady, które takim jak ja pozwalają wysnuwać wnioski i rozmyślać nad historią zwiedzanego miejsca.

16

Ostatnie foto nie należy niestety do zbyt udanych, ale pomimo tego postanowiłem je Wam pokazać. Na tym zakończyłem już moje odwiedziny pod numerem 113, pokonałem trzeszczące i niepewne schody i skierowałem swoje kroki do samochodu, rzucając ostatnie spojrzenie, by dobrze to miejsce zapamiętać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*