Opuszczone gospodarstwo – okolice Dobroszyc

Podczas kolejnej wizyty w okolicach Dobrzenia postanowiłem pokręcić się po okolicy. Jako cel podróży obrałem Goszcz, w którym znajdują się ruiny pałacu von Reichenbachów. Po drodze zatrzymałem się jednak, by bliżej przyjrzeć się jednemu z gospodarstw, obok którego przejeżdżałem.

Na mapie obiekt wygląda tak:

 

Obiekt jest zdecydowanie mniejszy, niż poprzedni, więc przejście całości wzdłuż i wszerz zajęło tylko kilkanaście minut. Widok, który mnie zainteresował przedstawiam Wam poniżej.

Jest to budynek znajdujący się od strony północnej, niestety jest zamknięty i dobrze zabezpieczony. Na domiar złego załamała się pogoda, co może być widoczne na zdjęciach.

Drugim budynkiem, który stoi prostopadle do przedstawionego jest stajnia. Jest dość duża, z pewnością było tu kiedyś sporo zwierząt. W jednym z pomieszczeń znalazłem drewniany boks, ale wydaje mi się, że jest zbyt mały dla konia.

W pozostałych pomieszczeniach boksy były znacznie większe, murowane i wyposażone w stalowe żłoby na siano. Wszędzie była słoma, znalazły się też jakieś stare meble. Zwróciłem też uwagę na otwór w sklepieniu, który wychodził na poddasze.

 

Aby się tam dostać trzeba wyjść na zewnątrz i wspiąć się po stromych drewnianych schodach. Poddasze służyło do magazynowania słomy i siana, jest bardzo ciemne i ma tylko kilka otworów okiennych. Konstrukcja dachu pozwalała na zmagazynowanie dużej ilości suchego pokarmu dla koni. 

Opuściłem budynek i chciałem obejrzeć z bliska ostatnie zabudowanie – stodołę. W środku znajdowały się materiały budowlane, które wyglądały na nowe i niedawno tutaj dostarczone. Postanowiłem nie robić więcej zdjęć i zakończyć wizytę w tym miejscu, jednak natknąłem się na bardzo ciekawie wyglądające wejście do piwnicy.

Aby zejść na dół, trzeba pokonać lekko spróchniałe i krzywe schodki, co z początku mnie trochę zraziło, ale postanowiłem spróbować. Piwniczka nie była bardzo głęboka, więc liczyłem na bezpieczne zejście i wydostanie się stamtąd. Kiedy zszedłem, bliżej przyjrzałem się schodom.

Nie wyglądają na solidne, ale bez problemu utrzymały ciężar sporego faceta z wyposażeniem (jakieś 120kg). Kiedy rozejrzałem się dookoła, zobaczyłem, że jest prawie pusta, jeśli nie liczyć samotnie stojącego na samym środku kredensu.

Kiedy wydostałem się z piwnicy, pogoda już zupełnie się załamała. Zrezygnowałem z dalszego zwiedzania i pojechałem dalej.

 

Zachęcam do komentowania oraz odwiedzania profilu na facebooku.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*