Opuszczona i zrujnowana spółdzielnia produkcyjna – Konstantynów Łódzki, woj. łódzkie

Przy kolejnej nadarzającej się okazji postanowiłem odrobinę pokręcić się po bardziej rodzinnych stronach, więc nie ruszałem się poza województwo łódzkie i tym razem jednym z celów na eksploracyjnej mapie stały się budynki opuszczonej i niestety zrujnowanej spółdzielni produkcyjnej. Obiekt położony jest w Konstantynowie Łódzkim, a swoim wyglądem w zasadzie dość mocno przypomina typową zabudowę PGR.

W chwili obecnej cały teren jest otoczony nowymi zabudowaniami: z jednej strony market, dalej buduje się osiedle domków, co zapewne jest powodem zaistniałej sytuacji – ktoś dąży do tego, by budynki należące do dawnej spółdzielni zrównać z ziemią, jednak cała operacja nie powinna moim zdaniem wyglądać w ten sposób.

01

Pierwszy budynek, który widać na powyższym zdjęciu jest w chwili obecnej jedynym, który ma jeszcze względnie pokryty dach. Jego prawa część pełniła rolę biurową, o czym informuje (nieco zmodyfikowany) napis nad wejściowymi drzwiami. Druga część budynku pełniła bardziej gospodarczą rolę.

02

Wnętrze budynku jest kompletnie zniszczone, ale w porównaniu ze stopniem zrujnowania pozostałych zabudowań, jest w całkiem dobrym stanie 😉

Oczywiście wszelkie elementy wyposażenia już dawno zostały stąd wyniesione. Nie oszczędzono nawet rur ciepłowniczych, które biegły przy ścianie pod podłogą.

Polecam zatem uważać, kanał po rurach jest mocno zaśmiecony i przez nieuwagę dość łatwo się tam znaleźć.

Z małych ciekawostek: w pomieszczeniu znalazłem też ciekawie umiejscowione szafki. Pierwsze skojarzenie, związane z montażem w ścianie – sejf; widywałem już takie konstrukcje, jednak zazwyczaj były metalowe. Tym razem całość wykonana była z drewna. Do czego szafka służyła? Mogę jedynie przypuszczać.

Jedno z kolejnych pomieszczeń skrywa (pośród sterty śmieci) jedyny pozostawiony tutaj element instalacji ogrzewania. Ogromny piec, a raczej sam korpus pieca został pozbawiony wszystkich możliwych „ruchomych” i lżejszych elementów. Ostatni element pozostał tu pewnie jedynie z powodu swojej ogromnej masy i gabarytu.

Z tyłu znajduje się jeszcze niewielki korytarz, z którego można wyjść bezpośrednio na zewnątrz.

Na terenie obiektu znajdują się drogi, które są jeszcze póki co wolne od bujnych traw i innego rodzaju zarośli. Jedna z nich biegnie praktycznie przez środek placu i prowadzi do kolejnych zabudowań. Tam właśnie skierowałem moje kroki.

Budynek ten był bez wątpienia przeznaczony do hodowli zwierząt gospodarskich. Znajdowały się tu obory i stajnie, a także kilka pomieszczeń gospodarczych. W chwili obecnej na całej powierzchni dachu nie ma już pokrycia, a jedna część budynku zwyczajnie się zawaliła.

Jednym z pierwszych pomieszczeń, jakie w tym budynku odwiedziłem była niewielka obora, w której zarwała się część stropu.

Po bliższym zbadaniu stanu tego pomieszczenia w zupełności mnie to nie dziwi. Pod pozostałą jeszcze częścią stropu kryje się odpowiedź: wycięto wszystkie stalowe filary, które utrzymywały całą tą konstrukcję.

Przebywanie w tym miejscu zdecydowanie nie jest bezpieczne, dlatego ruszyłem dalej, żeby zobaczyć pozostałe pomieszczenia. Trafiłem do kolejnej obory, czy stajni.

Ta część budynku jest najbardziej zrujnowana. Do tego stopnia, że na głowę nie ma już co spaść.

Tuż obok znajduje się kolejna stajnia, ta jest w dużo lepszym stanie.

Z następnym, przejściowym pomieszczeniem wiąże się pewna anegdota, o której wspominałem już na fanpage. Mowa o tym konkretnym miejscu:

Kiedy wszedłem do środka, rozejrzałem się i rozstawiłem statyw, usłyszałem dźwięk do złudzenia przypominający głos kobiety, a konkretnie jakby nucenie bezładnej melodii. Przyznam szczerze, że osłupiałem… Po chwili zdałem sobie sprawę, że musiało mi się przesłyszeć i to zignorowałem. Kiedy ustawiałem się do kolejnego zdjęcia, a do pomieszczenia wszedł Mateusz, który tą wyprawę odbył razem ze mną, ponownie usłyszałem ten dźwięk…

Tym razem jednak nie byłem sam, ponieważ Mateusz też słyszał te dziwne odgłosy. Jak się okazuje, wiatr hulający w pustych okiennicach potrafi wydawać bardzo dziwne dźwięki, a z moją głową chyba jednak wszystko jest w porządku 😉 Podczas tego dziwnego doświadczenia powstało kolejne foto:

W drodze do kolejnych zabudowań natknęliśmy się na studnię.

Była w sumie trochę uszkodzona, ale nadal można było z niej skorzystać.

Nieco dalej znajduje się kolejny budynek, który pełnił rolę magazynową i garażową.

Oprócz 7 garaży i części magazynowej znajdował się tu także spory warsztat.

Ostatnim elementem zabudowy, jaki da się jeszcze odwiedzić, to kolejna stajnia, tym razem z przylegającymi pomieszczeniami, które mogły służyć do uboju zwierząt.

Podobnie jak w pozostałych budynkach, tak i tutaj usunięto pokrycie dachu. Na efekty długo czekać nie trzeba, sufit w kilku miejscach jest już w bardzo złym stanie, widać to dobrze na jednej z backstage’owych fotek 😉

Pomieszczenia, które moim zdaniem służyły do uboju i przygotowywania mięsa są niestety mocno zdewastowane. Jedyne, co zostało, to ta właśnie wanna:

Poszczególne budynki, jak i cały obiekt są dość ciekawe, nawet pomimo znacznego stopnia dewastacji. Szkoda tylko, że doprowadzono je do tego stanu.

Mam nieodparte wrażenie, że usunięcie pokryć dachowych, wycięcie stalowych filarów oraz podobne zabiegi zostały wykonane celowo. Wygląda to, jakby ktoś chciał przyspieszyć rozkład i totalne zawalenie się budynków. Po co?

Dookoła znajdują się nowe budynki, całe uliczki szeregowców, dość nowocześnie wyglądające osiedle. Taki teren to z pewnością nie lada gratka dla dewelopera. Wnioski wyciągnijcie sami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*