Kamienny wiadukt kolejowy z 1905 roku – Lewin Kłodzki, woj. dolnośląskie

Kolejny obiekt, który ląduje na mojej eksploracyjnej mapie jest nieco inny od opisywanych tu ostatnio. Nie jest to bowiem budynek mieszkalny, zamek, czy jakikolwiek inny rodzaj budynku, do którego można wejść. Nie jest on także opuszczony, choć na chwilę obecną mniej intensywnie użytkowany i nie ma już tak ogromnego znaczenia dla lokalnej gospodarki, jak kiedyś. Zbudowany z kamienia, mający 6 przęseł o maksymalnej wysokości 25 metrów wiadukt kolejowy w Lewinie Kłodzkim, bo o nim dziś będzie mowa, to podobno jeden z najczęściej fotografowanych obiektów w najbliższej okolicy. Postanowiłem więc też się tam pojawić, żeby złapać kilka klatek.

01

Wiadukt bardzo łatwo znaleźć, ale dorzucę Wam też widok satelitarny.

Na te tereny kolej zawitała już w 1874 roku, pośrednią przyczyną tego wydarzenia była wojna prusko-austriacka (1866). Po jej zakończeniu pruskie władze wojskowe doceniły znaczenie kolei w transporcie i zaopatrzeniu. Dotychczas obowiązujące zakazy, które dotyczyły doprowadzenia linii w okolice twierdzy kłodzkiej zostały zniesione.

Kamienny wiadukt kolejowy w Lewinie Kłodzkim budowano od jesieni 1903 roku do jesieni 1904 roku, jednak jego oddanie do użytku nastąpiło 8 lipca 1905 roku, wraz z uruchomieniem całego odcinka kolei biegnącego do Kudowy. Przy jego budowie pracowało wiele osób, nie tylko narodowości polskiej, ale także włoskiej, chorwackiej i bośniackiej.

Przygotowanie terenu pod budowę wiaduktu wymagało usunięcia ok. 1500 m³ ziemi, a sama 117 metrowej długości łukowa konstrukcja wiaduktu pochłonęła ok. 500 m³ kamienia. Biorąc pod uwagę ówczesne możliwości przerobowe i transportowe budzi to niemały podziw, ziemię wzruszano głównie przy użyciu dynamitu i przemieszczano ręcznie.

Na jednym z filarów, w setną rocznicę oddania wiaduktu do użytku umieszczono tablicę upamiętniającą jego budowniczych.

08

Większość osób, które spotkałem podczas mojej wizyty w Lewinie Kłodzkim, a które również były zainteresowane sfotografowaniem tego wiaduktu, robiło zdjęcia z dołu, z niewielkiego parkingu, który znajduje się tuż przy zjeździe z głównej drogi. Ja stwierdziłem, że pójdę trochę dalej i przyjrzę się tej budowli nieco bliżej, po czym udałem się na górę.

02

Wejście tam nie stanowi żadnego problemu, jednak przestrzegam, aby zachować szczególną ostrożność – przez wiadukt ciągle jeszcze przejeżdżają pociągi.

Kiedy już wdrapałem się na górę, zobaczyłem, że na końcu wiaduktu stoi niewielka, betonowa wieżyczka. Zainteresowało mnie to na tyle, że postanowiłem wybrać się na mały spacer po torach i przyjrzeć jej się bliżej.

Moje przypuszczenia się potwierdziły, było to stanowisko służące do ostrzału przejeżdżających tędy pociągów, czy też dywersantów, którzy mogli próbować wiadukt ten zniszczyć.

04

Rzeczona wieżyczka pełniła tu pewnie w czasie wojny bardzo ważną rolę, podobnie jak sam wiadukt. Nie jest duża, mogła pomieścić jednego, dość średnich rozmiarów strzelca. Wyposażono ją w dwa przeciwległe otwory strzelnicze, które pozwalały dokładnie obserwować cały obiekt, a także właz, znajdujący się z tyłu.

05

Korzystanie z włazu z pewnością nie było wygodne…

06

Pole widzenia, jakie zapewniały pozostałe dwa otworzy było jednak wystarczające, by całej konstrukcji bronić.

07

Zapewne wiele osób każdego dnia mija ten wiadukt nie mając pojęcia o jego znaczeniu i wpływie jaki wywarł na te tereny. Mnie kiedyś już też się zdarzyło tędy przejeżdżać i nie zatrzymać nawet na chwilę. Cieszę się, że udało mi się ten błąd naprawić i tutaj wrócić, nawet jeśli zwiedzenie tego wiaduktu trwało tylko kilka, czy kilkanaście minut.

09

Czas ruszać w dalszą drogę 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*