Huta Szkła Okiennego KARA – Piotrków Trybunalski

Pomysł na odwiedzenie tego konkretnego obiektu narodził się w środku nocy, ale cieszę się bardzo, że udało nam się go zrealizować. Pojechaliśmy na miejsce kilka godzin później, z zamiarem uchwycenia wschodu słońca, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak zimno. Pojawiły się nawet pewne obawy o funkcjonowanie aparatów w takich warunkach, ale przez cały dzień nie było ani jednej sytuacji, kiedy sprzęt miałby odmówić posłuszeństwa.

Obiekt, który fotografowaliśmy to Piotrkowska Huta Szkła Okiennego KARA, czyli miejsce często i chętnie odwiedzane przez osoby zajmujące się robieniem zdjęć. Ma niepowtarzalny klimat, typowo industrialowy charakter i jest dość łatwo dostępne. Na mapie satelitarnej wygląda tak:

Zwiedzanie zaczęliśmy dość nietypowo, bo od… dachu. Pojechaliśmy przecież z zamiarem zobaczenia wschodu słońca. Niedługo po rozstawieniu sprzętu naszym oczom ukazało się ono:

01

Widoczność dość dobra, słońce coraz wyżej – wymarzone warunki do rozpoczęcia zwiedzania tak ciekawego obiektu. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie -16 stopni i przeszywający wiatr. Udaliśmy się więc do środka, czas rozpocząć na dobre spacer z aparatem.

02

Budynki produkcyjne huty mają kilka kondygnacji. Z racji tego, że prawdopodobnie przygotowywana jest rozbiórka obiektu, kolejne piętra zostały opróżnione z większości maszyn i mebli. Po dawnym parku maszyn pozostały jedynie wszechobecne ostrzeżenia o nadmiernym hałasie, które namalowano na ścianach i filarach.
03

Przemierzając kolejne piętra znaleźliśmy wiele niewielkich pomieszczeń, które kiedyś służyły jako magazyny, narzędziownie, rozdzielnie i łazienki. Niektóre ścianki działowe zostały już wyburzone, ale dzięki temu są tam teraz duże i bardzo urokliwe przestrzenie – w sam raz dla takich zapaleńców jak my.

04

Wschodzące słońce w sumie nie dało rady nas ogrzać, po kilkudziesięciu minutach było już tak zimno, że trzeba było ulotnić się na kilka chwil z huty i porządnie się rozgrzać. Z powodu takich widoków nie mogliśmy jednak tak szybko opuścić tych murów.

05

Kiedy dotarliśmy na najniższe piętro, musieliśmy jednak zrobić sobie małą przerwę. Zaparowały nam już szkła w obiektywach. Ostatnie foto i spadamy na kawę.

06

Niedługo po powrocie z małej przerwy udaliśmy się do dużej hali produkcyjnej. Niestety tutaj znacznie bardziej widoczne są ślady prowadzonych prac rozbiórkowych.

07

W tej przestrzeni szczególnie zainteresował mnie wyższy poziom, dlatego udałem się od razu na widoczny po prawej stronie strop. To, co zobaczyłem z góry na chwilę mnie zatkało.

08

W tym miejscu musiałem choć na chwilę się zatrzymać. Po chwili poszedłem nieco dalej i złapałem taką klatkę:
09

Miejsce coraz bardziej zaczęło mi się podobać, jakoś do tej pory nie zwracałem aż tak dużej uwagi na światło słońca w obiektach. Trzeba jednak mieć się na baczności i uważnie patrzeć pod nogi. W przeciwnym razie można się narazić na dość bolesny upadek.

10

W drugiej części hali strop na tym poziomie został już całkowicie rozebrany. Wszędzie leżą duże bryły betonu i porozrzucane palety, nic poza tym nie przyciągnęło mojej uwagi.

11

Z racji braku interesujących widoków na dole postanowiliśmy wrócić na górę, na dach, ale tym razem wyżej, niż miejsce, od którego zaczynaliśmy zwiedzanie. Na początek jednak trzeba pokonać klatkę schodową.

12

A potem jeszcze jedne schody, które prowadzą do niewielkiej maszynowni dźwigu. Stamtąd już prosto na dach.

13

14

Dach jest dość duży, można sobie po nim spokojnie spacerować, ale z racji panujących warunków atmosferycznych postanowiliśmy sobie odpuścić tą atrakcję. Widoki wprawdzie ciekawe, ale zbyt zimno i wietrznie na dłuższe zwiedzanie dachu.
15

Droga powrotna również przyniosła kilka ciekawych klatek.

16

17

18

19

21

20

22

Pomimo dotkliwego zimna, jakie dzisiejszy dzień nam zaserwował, ten wypad uważam za bardzo udany i owocny. Dawno już nie miałem możliwości zrobienia tylu fotek w jednym miejscu, a muszę powiedzieć, że jest ich naprawdę sporo i nie wszystkie dam radę tu opublikować. Mogłem także skorzystać z pomocy i obserwować przy pracy znacznie bardziej doświadczonego w dziedzinie fotografii kolegę, co dla amatora jest bardzo cenną lekcją. Mam nadzieję, że jeszcze nie jeden obiekt uda nam się wspólnie zwiedzić. Serdeczne podziękowania dla:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*