Dwór i relikty dworu obronnego – Krześlów

Z racji wolnej niedzieli postanowiłem wyskoczyć na małą wycieczkę i odwiedzić ponownie opuszczony dworek w Krześlowie. Jest to budynek dość ciekawy z racji samej lokalizacji, bo wzniesiono go na niewielkiej wysepce otoczonej stawem.
W trakcie szukania informacji o tym miejscu znalazłem wzmiankę o wcześniej stojącym tu budynku, prawdopodobnie drewnianym, który pełnił funkcję obronną. Obecny dworek został wybudowany 1864 roku przez Wincentego Węsierskiego, a podmurówka na której stoi prawdopodobnie stanowiła fundament dla poprzedniej konstrukcji.

Cały obiekt widziany z satelity wygląda tak:

W chwili obecnej dworek, stawy oraz znajdująca się obok zabudowa gospodarcza jest w rękach prywatnych, w stawie otaczającym wyspę prowadzona jest hodowla karpia.
Udało mi się porozmawiać z panem, który jest pracownikiem tego gospodarstwa i zna właściciela majątku. Według niego podjęto już pewne kroki w celu wyburzenia budynku, ponieważ konstrukcja jest poważnie naruszona i zagraża bezpieczeństwu.
Otrzymałem zgodę na fotografowanie, ale z prośbą, by nie przechodzić przez mostek.

Głównym powodem była niesprzyjająca pogoda, a ściślej mówiąc porywisty wiatr. Na wyspie oprócz zabudowań znajdują się również stare drzewa, które przy takim wietrze gubią czasem konary, a te bez większego trudu mogą skrócić człowiekowi ziemską drogę.
Kiedy przygotowywałem aparat, przez obszar dziedzińca przeleciała dość duża blacha, którą porwało z dachu. Straciłem jakoś ochotę na bliższe podejście i złapałem parę klatek chodząc wokół stawu.
Na początku zwróciłem uwagę na budynek stojący po prawej stronie dworku, więc od strony wschodniej. Kiedy spojrzeć na niego od strony stawu, to nie wygląda tak źle.

Druga strona nie wygląda już niestety tak optymistycznie, czas i wilgoć zrobiły swoje, a konstrukcja dachu nie wytrzymała.

Konstrukcja dachu w dworku również nie prezentuje się dużo lepiej. Po prawej stronie widać zawinięty spory fragment blachy. Jeden z takich elementów wcześniej przeleciał dziedziniec.

Z budynku, który usytuowano po zachodniej stronie zostało tak niewiele, że nie można nawet rozpoznać co mogło się tam kiedyś znajdować. Poszedłem więc dalej i zobaczyłem, że konstrukcja pierwszego budynku jest znacznie bardziej uszkodzona niż to widać od frontu.

Niestety coraz bardziej żałowałem, że jednak nie uda się podejść bliżej. Przez zawaloną ścianę widać fragment pomieszczenia, a w nim prawdopodobnie piec. Duży, kaflowy piec z blachą, który przez długie lata służył zapewne do wypieku prawdziwego domowego chleba. Kto wie co jeszcze znajduje się w tym domu?
Widok zachodniej części budynku głównego niestety też nie jest optymistyczny. Dach z tej strony również jest w opłakanym stanie – do tego stopnia, że można bez wysiłku przejrzeć poddasze na wylot.

Po drugiej stronie małego ganku znajduje się okno, przez które widać wpadające do pomieszczenia światło dzienne. W tym miejscu zarwał się sufit, a przez ubytki w dachu pomieszczenie stoi teraz pod gołym niebem (fot.7).

Od strony północnej znajduje się niewielki taras, z którego roztacza się widok na stawy. To właśnie od tej strony ujrzałem ten dworek po raz pierwszy, kilka lat temu (fot.8).

Dworek niestety nie nadaje się już do odbudowy i stwarza realne zagrożenie dla eksploratorów, jednak ma w sobie to coś, co sprawia, że z chęcią zajrzałbym przez każde okno i każdy otwór okienny.
Szkoda, że miejsce tak klimatyczne i malownicze zostało do tego stopnia zaniedbane. W rozmowie z panem, który pracuje w gospodarstwie wyczułem, że jemu też jest szkoda tego pięknego miejsca. Powiedział, że gdyby 20 lat temu ktoś zajął się tym dworkiem, z pewnością dziś byłby to piękny zabytek o ogromnej wartości.

13 komentarzy

  1. Witam,
    ciekawy blog. A co do dworku to niewiele z niego zostało 🙁 To niestety norma w naszym kraju, że nie szanuje się zabytków…

    • szanowało się za PRLu, póki w takich budynkach mieściły sie szkoły, instytucje i siedziby PGrów, póty były zadbane.

      Po transformacji polikwidowano pgry, przestano o nie dbać i jak poszły w prywatne ręce to większośc takich miejsc popadła w ruinę, bo prywatny właściciel po co ma wydawać kasę na restaurację i mieć problem z konserwatorami zabytków, jak mu zalezy na atrakcyjnym terenie ( stary park, stawy, jeziora itd ), więc poczeka az dany dworek czy zamek czy pałac się zawali, nie będzie juz zabytku, więc potem postawi normalny budynek bez problemów i będzie miał w ładnym miejscu, albo podzieli na działiki ziemie i sprzeda zarabiając krocie na przebiciu ceny.

      Tak wygląda prywatyzacja takich miejsc.

      Mało właścicieli odrestaurowuje takie miejsca.

      • aha a zapisy przy sprzedaży, że nowy właściciel ma odrestaurować zabytek to fikcja, bo nie ma narzędzi prawnych by to wyegzekwować.

        • Bartek Kacprzykowski

          I to jest właśnie najgorsze… Niby zapis jest, ale praktycznie nie wynika z tego żaden obowiązek dla właściciela. I tu pojawia się pole do popisu dla kombinatorów, którzy faktycznie tylko czekają na całkowitą destrukcję budynków, żeby zbudować sobie na tym terenie nowy dom.

          W przypadku tej konkretnej lokalizacji zastanawiający jest fakt, że jakiś czas temu odbudowano mostek, po którym można się na wysepkę dostać. Dawniej była to drewniana konstrukcja, w chwili obecnej mostek jest szeroki i bardzo solidny, spokojnie wytrzyma przejazd koparki, czy ciężarówek wywożących gruz. Materiał na nową rezydencję Pana Właściciela też trzeba przecież jakoś tam dostarczyć, prawda? Przykre, ale wygląda na to, że tak właśnie wygląda długofalowy plan związany z tym miejscem.

  2. Bo w Polsce jest tendencja do sprzedawania wszystkiego, a nie do inwestowania sporych sum, żeby coś ratować… Nie wiem, czy w tym przypadku właściciel czeka, aż budynek się rozpadnie, żeby zbudować sobie na tym miejscu nowy dom, czy po prostu nie ma środków finansowych na naprawę uszkodzeń. Zresztą biurokracja na wiele działań nie pozwala, zwłaszcza jeśli chodzi o zabytki. Smutne, ale jednak prawdziwe.

  3. Piękne zdjęcia, lecz jakie smutne. Sporo, z racji swej pracy przecinam Polskę jadąc samochodem i zauważam przy drodze takie budowle. Przykre, że niszczeją i nikt o to nie dba. O te Piękności.
    Cóż…? Polska.

  4. Ciekawy opis, ładne zdjęcia, często jadąc w rodzinne strony na Kujawy, przejeżdżam obok tego dworku. On naprawdę jeszcze kilkanaście lat temu wyglądał dużo lepiej. Naprawdę przez tą fosę z drogi wygląda bardzo malowniczo. To faktycznie dziwi jeśli to jest w prywatnych rękach to albo mam kasę i się za to biorę albo to sprzedaję, przecież do grobu tego nie zabierze a szkoda żeby niszczało. Teraz to faktycznie się to nadaje juz chyba tylko do wyburzenia. Bardzo ciekaw bym był spotkania i rozmowy z właścicielem ale on jest chyba nie do namierzenia.

  5. Właściciela można namierzyć bez problemu, ale chyba nie jest zbyt zainteresowany rozmowami o tym budynku… Rozmawiałem z jednym z jego pracowników, ale od razu powiedział, że nie ma sensu z gościem zaczynać tematu. Nawet jeżeli planował coś konstruktywnego z tym dworkiem zrobić, to niestety jest już dobre kilka lat za późno na jego renowację.

  6. Szkoda bardzo. Piękne miejsce i żal, że nasze dzieci mogą już go wcale nie zobaczyć. Ale niestety poprzedni ustrój nie dbał o przywłaszczone budynki, a właściciele często odzyskiwali je w pożałowania godnym stanie. Świetnym tego przykładem jest pałac w Kurozwękach. Tam podczas zwiedzania można zobaczyć w jakim stanie właściciele odzyskali SWóJ! pałac. Polecam wszystkim. Warto odwiedzić i to z dziećmi.

    • EKSPLORACJE.com

      Takich przypadków jest niestety dużo, dużo więcej… Ale na to już niestety nic nie możemy poradzić. Niektóre, nawet dość mocno zdewastowane dworki są jednak odrestaurowywane i dostają drugie życie. Dobrym przykładem jest dworek w Słupi, gdzie na chwilę obecną utworzono dom weselny. Miejmy nadzieję, że jak najwięcej tego typu obiektów doczeka się zainteresowania ze strony jakiegoś inwestora 🙂

    • Poczytaj o tym budynku i nie pisz że poprzedni system nie dbał o takie budynki, bo własnie dbał. Przeczytaj kiedy budynek oprózniono, co się z nim działo po transformacji jak PGR zamknieto.

  7. Dziś miałem okazję odwiedzić to miejsce.
    Niestety najwyraźniej właścicielowi nie zależy by coś naprawiać.
    Zrobiłem kilka zdjęć obchodząc teren wokół stawów, niestety przegonił mnie jakiś chamski pan który nie pozwolił nawet na robienie zdjęć.
    Szkoda że konserwator nie robi nic w kierunku ratowania tego i innych podobnych obiektów w naszym kraju.

    • Faktycznie, właścicielowi najwyraźniej bardziej zależy na tym, by móc wreszcie legalnie zrównać z ziemią to, co z dworku pozostało. Być może wtedy zbuduje na wysepce nowy dom, bo miejsce jest bardzo urokliwe. Ja akurat trafiłem na dość rozmownego i sympatycznego pana, ale domyślam się, że osób zainteresowanych tym obiektem pod względem fotograficznym jest sporo i być może każdy tam ma już dosyć odpowiadania na niewygodne pytania. Kiedyś można było podjechać samochodem aż pod samą bramę bez żadnego problemu. Jakiś czas temu widziałem, że wjazd na teren został zablokowany rozwieszonym tam łańcuchem. Szkoda, że takie jest tutaj podejście, bo budynek ciekawy i ma swoją bogatą historię.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*