Chatka na skraju niczego, woj. łódzkie

Nazwa, jaką postanowiłem nadać temu obiektowi może niektórych z Was zdziwić, ale ma ona swoje uzasadnienie. Ten niewielki domek stoi bowiem w pobliżu jednego z największych wyrobisk górniczych na świecie, nazywanych żartobliwie największą dziurą Europy. Skojarzenie nasunęło mi się samo i nie drążąc już dalej tematu, poszedłem właśnie tym tropem.

Domek wypatrzyłem już jakiś czas temu podczas przejażdżki, a pewnego jesiennego poranka udało się znaleźć chwilę, żeby zapoznać się z nim trochę lepiej. Budynek jest bardzo mały i nie jest już w najlepszym stanie, stoi pośrodku niewielkiej działki, w otoczeniu zabudowań gospodarskich.

Widoczna z tej strony niewielka przybudówka, która miała pełnić rolę wiatrołapu została ewidentnie wykonana przez właściciela we własnym zakresie. Pomimo wielu lat działania czynników atmosferycznych trzyma się jednak dość dzielnie.

Chatka składa się w zasadzie z trzech pomieszczeń, ale skupimy się jedynie na kuchni. Pomimo upływu lat nie wygląda źle, a co najważniejsze nie została zdewastowana, czy też rozkradziona.

Jeśli chodzi o ciekawostki, znajduje się tutaj również niewielka piwnica, jaka jeszcze kilkadziesiąt lat temu była obowiązkowym elementem każdego domu. Dziś robi się je już nieco inaczej, więc „ukryta” klapa w podłodze nieco już odeszła w zapomnienie.

Na wyposażeniu domu znajdowała się nie tylko kuchenka, czy skrzynia na drewno, ale także maszyna do szycia. W chwili obecnej pozostał po niej jedynie charakterystyczny stół, ale i tak postanowiłem mu się przyjrzeć bliżej.

W widocznej tu szufladzie nie znalazłem żadnych „skarbów”, ale lubię robić tego typu fotki, więc i tak Wam pokażę co było w środku 😉

Moje oko przyciągnął również leżący na stole niewielki „święty” obrazek, prawdopodobnie przywieziony z Częstochowy. Na odwrocie widnieje całkiem dobrze zachowane, odręcznie napisane błogosławieństwo z datą 21 września 1979 roku.

Pozostałe dwa pomieszczenia to niewielka łazienka oraz pokój, który jest jednak całkowicie pusty. Uszkodzony dach nad tą częścią domku spowodował, że przebywanie w nim nie jest do końca bezpieczne.

Skoro już zapoznaliśmy się z domkiem, czas zajrzeć do niewielkiej szopy, która znajduje się na tyłach. Jej zawartość w chwili obecnej to jeden wielki rozgardiasz, więc nie ma sensu publikować wielu klatek, mogę jedynie nadmienić, że to co znaleźliśmy sugeruje, że mieszkał tu niegdyś zaradny człowiek, majsterkowicz, który był prawdopodobnie użytkownikiem motoroweru.

Po drugiej stronie działki znajduje się jeszcze jeden mały budynek, który służył do hodowli zwierząt, prawdopodobnie królików i kóz/owiec. Nie znaleźliśmy tam nic ciekawego, więc i fotki z tego miejsca postanowiłem sobie odpuścić 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*